— O, ścierwo!
Ale opanował się prześliczny pan Osiełek, wypłynął na środek salonu i kładąc rękę na sercu:
— Błagam cię, czyś jest bóstwem, czy panną śmiertelną81 — zaśpiewał; po czym, nadając gestom swoim jak najwięcej harmonii, odrecytował całe powitanie Nauzyki82 przez boskiego tułacza Odyssa83.
— A jeśliś jest śmiertelną mieszkanką padołu, Błogosławiony ojciec z twą matką pospołu, Błogosławieni bracia84.
Tu Soft uśmiechnął się nieznacznie i począł się bawić okrwawionym młotkiem.
W odpowiedzi na powitanie Epifania wydzieliła z siebie potrójną woń rosołu, waleriany i kwiatów.
Kołysząc się na palcach, niepowstrzymany Osiełek wyśpiewywał cienkim głosikiem hegzametry85, aż wypełznął mu zielony krawat i poczęła pękać błękitna kompozycja półkoszulka.
Tymczasem Wulkan odwrócił nieznacznie prawe oko w stronę lustra i oceniał walory panny Pifci.
— Że ma zeza, to jeszcze nic, to nawet mnie podnieca, tak, ale kto widział taką broszkę: czerwony motyl, trochę za duży, ale ślicznie polata; po co jednak ta baba nosi gorset? To nie ma sensu i niewygodne w dodatku.
— Błogosławiony ojciec z twą matką pospołu, Błogosławieni bracia — piszczał od początku Osiełek.