— Pozwoli pani, że się przedstawię, jestem Porfirion Osiełek false Hilarion Gaff, fabrykant sztucznych nosów i noktambulik.
Pani cofnęła się i rzekła wedle zwyczaju:
— Pan jest impertynent18.
— Ależ nie jestem impertynent, proszę panią, jestem śliczny pan Osiełek, gdyby pani...
— Pan jest cynik!
— O pani, gdyby pani...
— Pan jest zbój!
— O pani, ja panią tak...
— Precz, bo zawołam konstabla19!!
Ale tu Porfirion upadł z hukiem na kolana przed swoją belle inconnue20 i zaczął łkać „tak głośno”. Pani wzruszyła się i byłaby zdjęła z głowy swego wielbiciela zielony melonik i mosiężny helikon, byłaby pieściła tak bujne włosy pana Osiełka, gdyby nie konny policjant, który przy akompaniamencie wrzasków i gwizdów całej ulicy zjawił się w całym przepychu błyszczących guzików i obwieścił: