W kawiarni zastał Wulkana w gronie handlarzy żywym towarem. Wszyscy mieli dewizki129 na olbrzymich brzuchach i jedli pączki, gniotąc je w pulchnych, spasionych palcach. Z zasłyszanych zdań wyrozumiał, że rozprawiają o śmierci Softa.

— Szkoda człowieka.

— A szkoda.

— Wszystko przez tę studnię.

— A pewnie.

Osiełek wysunął się dyskretnie z kawiarni, nie płacąc rachunku za dwie czekolady z pianą.

Na ulicy wrzask czynił się coraz donioślejszy. Konni policjanci w hełmach z pióropuszami cwałowali po wszystkich ulicach w poszukiwaniu zabójcy. Mówiono o aresztowaniach w znanym domu na placu Dzieciobójców. Po niektórych ulicach obnoszono portret Softa, na którym zatopiony sekretarz, ubrany w strój galowy, trzyma w jednym ręku pióro, a w drugim czerwoną bibułę jako insygnia władzy. Chłopcy w żółtej liberii rozdawali na rogach ulic kartki z zawiadomieniem, że „Królewski teatr dra Anioła wystawia dzisiaj tragiczny wodewil pt. Sofa sekretarza Softa”.

Gdy Osiełek doszedł do placu Kuglarzy, zauważył drewniane rusztowanie, z którego przemawiał do gwiżdżącego tłumu dyrektor Anioł, zachwalający premierę:

— Szanowna publiczności, sztuka, którą ci pokażemy, obfituje we wstrząsające epizody. Moment, w którym sekretarz Soft wpada do studni, jest oddany z nieopisaną precyzją. Każdy będzie mógł sprawdzić namacalnie, że aktor nurza się po szyję w autentycznej wodzie.

W odpowiedzi na to Osiełek gwizdnął przez zęby i wszedł do domu Heksenszusów.