Wdowa przyjęła go w różowym robdyszanie, podając rękę tłustą od masła.

— Czy jest Pifcia?

— Jest, właśnie leży w wannie.

— Aaa.

Siedli na czarnej sofie o spazmatycznie wygiętych nogach. Osiełek zauważył, że wdowa położyła dłoń na sofie w tym miejscu, gdzie przez wyszarpaną dziurę strzykały bebechy.

— Dlaczego pani kładzie rękę akurat w tym miejscu?

— Z przyzwyczajenia — odparła wdowa z wyraźną urazą w głosie.

Z pobliskiej łazienki słychać było pluskanie i wrzaski rozkoszne, jakie wydają obnażone dziewice przed zwierciadłem.

— Czy tam nie można by wejść? — spytał Osiełek, który zaczął silnie pracować imaginacją130.

— Gdzie?!