— Znaki szczególne?
Tu światło gazowe poróżowiało, tak bowiem ogniście zapłonął pan Osiełek na myśl, że będzie musiał unaocznić swoje lędźwie27, na jednej z których hodował rzewną brodawkę wielkości gołębiego jaja.
Ale nie kazano mu się rozbierać i brodawka pozostała słodką tajemnicą pana Osiełka.
— A teraz niech pan zdejmie melonik.
Osiełek zdjął zielony kapelusz jak najdelikatniej i w tej chwili trąbka ześliznęła się jak wąż miedziany28, i padła na podłogę metalową arią.
— A co to?
Zakołysało się pióro szefa z oburzenia, sekretarz zrobił kleks, błysnęło sto dwadzieścia guzików.
— To nic, panie dyrektorze, to helikon.
— Nieprawda! To jest maszyna piekielna29; mój panie, pan jest anarchista30. Sekretarzu, zapisz: anarchista z maszyną piekielną imieniem helikon.
— Ależ, panie szefie, jestem...