— Czy pani sądzi, że to może „pańskiej” córce zaszkodzić?
Porfirion zawsze używał tej formy w chwilach przełomowych.
— Zaszkodzić? To ją zabije! Coś podobnego!
— Pani Heksenszus, niech pani się uspokoi i zawiesi portret, który powinien być pamiątką świętą, a nie narzędziem pracy.
— Nie zawieszę portretu, ja pana zabiję tym portretem!
— Dlaczego? Niech pani się zastanowi, za co? Za to, że mam brodawkę? Ale jaką brodawkę? Niech pani tylko dokładnie popatrzy.
Osiełek uniósł prawą dłoń gestem afrykańskiego Scypiona197.
I dopiero teraz szalona wdowa pojęła swój błąd niepomierny. Cofnęła się w tył w niemym podziwie i zawiesiła obraz.
— Panie Osiełek, niech pan wybaczy, jestem kobietą samotną i nie znam świata!
— O tak, nie znamy świata — powtórzyła Epifania cicho i, zeskakując z łóżka, padła na kolana obok matki.