— I polała się?
— Jeszcze nie... Ale mówię babci, że z tego będzie nieszczęście, gdyż prawdziwa miłość bez nieszczęścia nie ma wielkiego znaczenia. W ostatniej powieści wujaszka dwie osoby umarły z miłości, dlatego ta powieść jest taka śliczna. Cała nasza klasa płakała!
— A co na to panie nauczycielki?
— Też strasznie płakały.
— To jakaś dziwna szkoła — rzekła babcia z powątpiewaniem.
— Drugiej takiej nie ma na świecie! — zawołała Basia z zachwytem. — A ja w niej mam ogromne poważanie, dlatego że jestem bardzo blisko wujaszka. Babcia nie ma pojęcia, ile jego fotografii jest w naszej klasie.
— Skąd?
— Wszędzie sprzedają wujaszka po pięćdziesiąt groszy, a jeżeli się kupuje od razu cały tuzin214, to po trzydzieści.
— To za tanio — rzekła babcia. — Kilo cielęciny kosztuje tyle, co cały tuzin sławnych pisarzy. Zresztą słusznie. No, no! To wujaszek taka znakomitość... Patrzcie, patrzcie!
— Przecież babcia wie o tym...