Pan Olszowski śmiał się szeroko i serdecznie.
— Przebaczam, przebaczam, ale już tego więcej nie rób. Co będzie, jeżeli twoja klasa zażąda mego fraka225 albo biurka? Przebaczam teraz, bo zbrodnia została popełniona z miłości... Basiu! Co robisz? Czy chcesz mnie udusić? Dostaniesz jeszcze trzy pióra... Dość, dość, niemądra dziewczyno!
Nazajutrz Basia wróciła ze szkoły z rozpaczą w oczach.
— Gdzie rękopis? — spytał pan Olszowski na tajemniczej konferencji.
— Nie chcą oddać — mówiła Basia zduszonym głosem. — Podłe kobiety! Jedna powiedziała: „Po moim trupie!”... Ale wszystko będzie dobrze, wujaszku, tylko trzeba się potargować.
— Co ty wygadujesz?
— Mówię prawdę... Każda z nich odda kartkę, ale tylko wtedy, gdy wujaszek wpisze się jej do pamiętnika.
— To gwałt226! — zaśmiał się autor. — O kozy nieznośne! Ładne masz przyjaciółki... Ale trudno! Napiszę każdej ze dwa słowa.
— Dwa słowa? Będzie mało...
— Więc napiszę więcej. Przynieś jutro te pamiętniki.