„Nie gniewa się! Morowy chłop!” — krzyknęło sześć serc.
— Wujaszku, to właśnie one! — wygłosiła Basia potężne przemówienie.
— Niech panie usiądą — rzekł Jowisz229 łaskawie.
— My postoimy — odpowiedziała z niesłychaną odwagą ta, co to „Po moim trupie!”.
Pół tuzina rumieńców zakwitło na sześciu dziewczęcych twarzyczkach. Spojrzenia zaczęły błyskawicznie łowić wszystko, co było dokoła, aby zapamiętać i wynieść w oczach. Trzeba będzie przecież opowiadać całej klasie.
Handel wymienny odbył się w atmosferze wybitnie przyjaznej i pełnej uśmiechów. Pan Olszowski bawił się jak w wesołym teatrze i pisał, pisał, pisał.
— Imię pani? — pytał, trzymając pióro.
— Kicia... — odpowiedział szklany głosik.
— Od czego to jest zdrobnienie?
— Od Marii.