— Myśli pani, że to nieczysta historia?

— Nie myślę, tylko jestem pewna. Dziecko z kartką na piersi, krzykliwa jakaś opiekunka... Dziwne i niezbyt przyjemne... A skąd można wiedzieć, czy ten tu nie jest jakąś podstawioną figurą? Czemu pani wstaje? Warszawa dopiero za jakiś kwadrans...

— Przy wyjściu zawsze jest tłok... Wolę czekać na korytarzu.

— W takim razie ja z panią...

Udając, że się nie spieszą, zebrały swoje manatki i przygotowały się do wyjścia.

— Do widzenia dziecinko — rzekła dama.

— Bądź zdrowa — rzekła druga.

— Do widzenia! — zawołała Basia, miłująca cały świat.

— Moje uszanowanie! — ryknął człowiek z czarnym sercem.

— Nikt od pana nie żąda uszanowania — rzekła jedna pani stanowczo i dobitnie.