— Cofam, cofam! — wrzasnął człowiek-skorpion.

Gdy pociąg zaczął podskakiwać na skrzyżowaniach szyn przed stacją, ponury jegomość podniósł się i mruknął:

— Niech się panna ubiera...

— Daj mi płaszczyk — rzekła Basia.

Wilkołak chciał zgrzytnąć zębami, ale nie zgrzytnął.

— Czy wiesz, że mógłbym cię udusić?

— Uduś! — krzyknęła Basia z zachwytem.

— Wdziewaj płaszcz! — mruknął. — Teraz beret... Już wszystko?

— Dziękuję — rzekła dziewczynka i do słowa dodała uśmiech. — Idziemy?

— Ja z tobą? — zdumiał się herszt zbójców.