— Nie bój się, kochanie — mówił lekarz drżącym, miękkim głosem. — My wszyscy bardzo cię kochamy... Bardzo, bardzo... Pewnie masz na imię Marysia?

— Nie Marysia... — odpowiedziała cichutko.

— Więc Jadzia?

— Jadzia też nie...

— Może Basia?

Dziewczynka uśmiechnęła się.

— Tak. Basia ma na imię Basia.

— A jak dalej?

— Dalej nie wiem. Mamusia wie. Niech pan zawoła mamusię!

Lekarz przymknął oczy.