— Być może... W każdym razie słyszałem. Bądź mądrzejszy!
— Będę mądrzejszy. To może być „Stefan”.
— O! To bardzo pomysłowe, przyznaję.
— Ale to nie jest „Stefan”...
— Czemu uciekasz z dobrego śladu?
— Prosta rzecz! Rozmazany „Stefan” utworzyłby plamę z sześciu liter, byłby krótki, a długonoga litera „f” spłynęłaby bardzo w dół. „Stefan” mi nie odpowiada, ze „Stefana” nie jestem zadowolony. O osły dardanelskie69! Przecież to jest „Stanisław”.
— Dlaczego „Stanisław” jest lepszy?
— Bo plama rozciąga się wzdłuż, jest potężna i może pokryć dziewięć liter.
— Nie mam nic przeciwko „Stanisławowi”, tym bardziej że jedna litera jest wysoka. To „ł”!
— Tak. Widać dość wyraźnie „ł”, a nad jedną literą, prawie w środku, ocalała kropka. Rozsądni ludzie, biegli w ortografii, stawiają kropki nad chudą literą „i”. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w tym atramentowym sosie utonął jakiś „Stanisław”. Teraz to nawet wyraźnie widać! Bądź pozdrowiony, „Stanisławie”...