— O, zbudziła się! — zawołał Szot.
Basia przetarła ręką oczki i rozejrzała się, jakby pragnąc sobie przypomnieć, gdzie się znajduje. Ujrzawszy ponurą i straszliwie wykrzywioną gębę swego starego przyjaciela, uśmiechnęła się do niego rozkosznie i wyciągnęła ku niemu ręce, wołając:
— Chodź, chodź tutaj!
Stary niedźwiedź zarumienił się jak panna z wielkiego szczęścia i tak zgrzytnął z radości zębami, że aż dziw, iż nie posypały się iskry.
4. Wielki pisarz i mała dziewczynka
Znakomity pisarz, autor dramatu Dzbanek bez ucha i wielu powieści, wśród których najgłośniejszą była Srebrna topola, wrócił do domu po północy. Był w kiepskim humorze, gdyż nudził się rozpaczliwie na premierze dramatu, w którym dziadek zamordował wnuczkę, a to drobne rodzinne nieporozumienie spowodowało samobójstwo dwóch osób, a jedną doprowadziło do pomieszania zmysłów. „Tylko sufler79 uszedł z życiem”. Poza tym padał deszcz, a dozorca długo nie otwierał bramy.
Pan Olszowski wszedł cicho do mieszkania, aby nie zbudzić swojego służącego, młodego chłopaka — niezmiernie sympatyczną, wesołą kreaturę – który zwał się Michaś. O nazwisku nie wspominamy, gdyż nie zaważyło ono na historii świata. Delikatność jego pana, stąpającego na palcach, by nie zmącić spoczynku przyjemnego urwipołcia80, była cokolwiek zbędna. Michaś spał tak mocno, że mógłby zrobić karierę jako ósmy brat śpiący81. Gdyby nagle zaczęto wzywać ludzkość na Sąd Ostateczny, wszyscy zerwaliby się na równe nogi, na Michasia jednak musiałby Archanioł82 trąbić kilka razy i to bardzo potężnie. Pan Olszowski mógł śmiało wejść z wielkim hałasem.
Sławny autor wszedł do sypialni, zapalił lampę i ziewnąwszy rozdzierająco, począł leniwym ruchem zdejmować odzienie. W tej chwili zwrócił przypadkiem spojrzenie na łóżko, swoje rodzone łóżko, i krzyknął. Jak gdyby nie dowierzając własnym oczom, przetarł je i spojrzał raz jeszcze — w jego łóżku, szeroko rozrzuciwszy rączki, spała najróżowszym ze snów mała, śliczna dziewczynka.
— Muszę mieć halucynacje83! — rzekł zdumiony pan Olszowski do jeszcze bardziej zdumionego pana Olszowskiego.
Obaj ci zdumieni panowie w jednej osobie stanęli bezradni nad przedziwnym widowiskiem. O halucynacji nie mogło być mowy, bo jeśli nawet śpiąca dziewczynka była złudzeniem wzrokowym, najoczywistszą oczywistością były sukienka, płaszczyk, torebka i inne fatałaszki84 damskiego rodu, porządnie ułożone na fotelu. Proste rozumowanie nasuwało przerażający wniosek, że i dziewczynka jest prawdziwa.