— Kto to jest?
— Basia — odpowiedział chłopak. — A bo co?
— Basia? Jaka Basia? Odpowiadaj, trutniu88, bo będzie nieszczęście. Kto ją tu położył do mego łóżka?
— Ja! A bo co?
— Ty położyłeś?... Dobrze, dobrze, coraz lepiej! Skąd ją wziąłeś? Słuchaj, chłopcze, mów prawdę, bo ci wydrę serce.
Groźba była tak okropna, że Michaś, który właśnie ziewał, z wielkim stukiem kłapnął zębami.
— Za co, proszę pana? Przecież dziecko chciało spać. Tak była śpiąca, że leciała przez ręce. Co miałem robić?
— Ale skąd ją wziąłeś?
— Znikąd jej nie brałem. Przyszło wieczorem dwóch panów z teatru...
— Jakich panów, z jakiego teatru?