Ksiądz Mikołaj Mościcki175, proboszcz
Kornel Makuszyński, powieściopisarz”.
7. Tak się musiało skończyć
— Babciu, chodź biegać — zaproponowała Basia pani Tańskiej.
— Moje dziecko, przecież ja mam siedemdziesiąt lat! — powiedziała pani Tańska z goryczą.
— No to co, że siedemdziesiąt lat! — rzekła Basia zuchwale.
Babka obstupuit176. Znieruchomiała na chwilę jak „Dafnis177 w drzewo bobkowe zamieniona”178, nagle jednak oczy jej rozbłysły.
— A wiesz, dziewczyno, że masz rację! — wykrzyknęła promiennie i rozpoczęła z Basią bieg na przełaj.
Dobiegłszy do kanapy rozpartej szeroko, padła na nią bez ducha, jak ów posłaniec179, co z Maratonu180 jednym tchem przybiegł do Aten. Słynny maratończyk nie zwalił się wprawdzie na kanapę, inne natomiast szczegóły w tym sportowym porównaniu są ścisłe.
Panna Stanisława, zwabiona hałasem, załamała ręce, splótłszy je w ósemkę.