Olszowski spojrzał na pannę Stanisławę.

— Słyszy pani, co ten bęcwał210 wygaduje przed dzieckiem?

Panna Stasia uśmiechnęła się ślicznym uśmiechem.

— Ja się nie obraziłam za „morową dziewicę”... Będziesz już spać, maleńka?

„Maleńka” wcale nie chciała spać, bo głęboko nad czymś rozmyślała. Patrzyła bardzo poważnym wzrokiem to na wujcia, to na ciocię i zdawało się, że coś sobie uparcie przypomina. Wreszcie położyła jedną rączkę na dłoni Olszowskiego, drugą na ręce panny Stanisławy i mówiła cichutko:

— Ciociu Stasiu...

— Co, Basieńko?

— Coś ci powiem... Czemu ty się z nim nie ożenisz?

— Z kim?! — zduszonym głosem wykrzyknęła panna Stasia.

— Z nim... Z wujciem... Mówię ci: ożeń się!