Zrobiło się tak cicho, że słychać było stukot jakiegoś serca.
Pan Olszowski dziwnie pobladł i lekko, pieszczotliwie położył rękę na ręce panny Stanisławy.
— Ja robię zawsze wszystko — mówił wzruszonym głosem — co każe Basia.
— Ja też... — szepnęła panna Stasia po dłuższej chwili.
— To ja już będę spać! — oświadczyła Basia.
Minęło pierwsze to wiosenne rano,
Gdy się spod śniegu wychylił pierwiosnek,
Patrząc na ziemię, słońcem malowaną,
Pełną uśmiechów i ptaszęcych piosnek.
Z wiosennym wiatrem radość wciąż przylata,