— Nic.
Placek zaczął szeptać tajemniczo:
— Rumbarbarum! Rumbarbarum!
A kiedy Jacek, podkradłszy się na palcach, stanął przy nim, wtedy krzyknął:
— Już!
Oberżysta otworzył oczy, które mu na wierzch wylazły ze zdumienia, gdyż przed nim stało dwóch, podobnych do siebie jak dwie krople wody, chłopców. Człowiek ten patrzył na nich z nabożnym lękiem i aż zaniemówił.
— Skąd jest ten drugi? — zapytał wreszcie z trudem.
— Wyszedł ze mnie — rzekł Placek. — To jest duch. Możesz go nawet dotknąć, ale ostrożnie, bo raz takiego, co go chciał dotknąć, ukąsił w rękę. Ciebie jednak nie ugryzie, bo trzymasz w ręku kiełbasę, więc on wciąż w nią tylko patrzy, a ciebie nie widzi.
— Boję się takich sztuk — szepnął oberżysta. — Zrób tak, aby zniknął.
— Zamknij oczy!