— Hu! Hu! Hu! — uradowali się rozgłośnie panowie i rycerze.
— Fiu! Fiu! Fiu! — uradowali się niechętnie współzawodnicy.
— Cieszyłbym się — rzekł hrabia — gdyby tak skromny i przystojny młodzian zdobył nagrodę. Zapamiętam sobie twoją wdzięczną postać i będę cię szukał łaskawymi oczyma wśród tej dzielnej drużyny. Czy masz już jakie wybitne rekordy?
Placek nie wiedząc, co znaczy to słowo, odpowiedział na chybił trafił:
— Mam ich sto dziewięćdziesiąt dziewięć, potężny hrabio.
— A! A! — zakrzyknął hrabia.
— Ho! Ho! Ho! — zakrzyknęły dziewice.
— Hej! Hej! Hej! — zakrzyknęli panowie i rycerze.
Przerażeni współzawodnicy nic nie zakrzyknęli.
— To jakiś dzielny młodzian — rzekł hrabia. — Pragnąłbym mieć takiego syna. Jeśli zwyciężysz, otrzymasz ode mnie dodatkową nagrodę w postaci słoika pomady, bo chociaż jesteś piękny, jednak masz nieco nakrapianą twarz. Pomiędzy piegami masz jednak piękną cerę, młodzieńcze. Nabierz oddechu, bo za chwilę dam znak do biegu, a trudną będziesz mieć sprawę, albowiem zjechali się tu najsłynniejsi współzawodnicy tego świata. Niech mi podadzą narzędzie do strzelania!