— Czy widać co? — zapytał hrabia.
— Och! — zakrzyknęły dziewice. — Bieży141 jakiś samotny bohater, a za nim bardzo daleko biegną inni.
— Ha! — zdumiał się hrabia. — Czy aż tak ktoś się wysforował142?
— To one! To one! — zawołały dziewice.
— Jak to one? Czy biega ktoś rodzaju żeńskiego?
— Czerwone majtki! Czerwone majtki!
— Uff! — zdumiał się hrabia.
Z pałacu wszyscy dostrzegli już Jacka, który gnał, czyniąc wielkie susy, lekko i bez zmęczenia.
— To nie do pojęcia! — mówił hrabia. — Pobił najsłynniejszych biegaczy!
W tej chwili Jacek mijał celownik, pozostawiwszy daleko poza sobą wydłużonego węża biegnących. Udawał, że ciężko dyszy i że się słania ze zmęczenia na nogach, na czole nie miał jednak ani kropelki potu.