— Niesiemy zwycięzcę, dostojny panie! Ukrywał się skromnie w oślej stajni, ale go tam znalazł oberżysta, a my wynieśliśmy go na ramionach... Oto się zbliża.
Za chwilę stało przed hrabią dwóch zwycięzców, mocno przerażonych i bladych, o ile można było ujrzeć w lesie piegów blade widmo strachu.
— He! — zdumiał się hrabia.
Tłum oniemiał i patrzył ogłupiałym wzrokiem, nie wiedząc, co o tym sądzić.
— Który z was jest który? — pytał hrabia.
Jacek i Placek milczeli.
— Odpowiedzcie: który z was jest zwycięzcą?
Oni nie odpowiadali, a nikt nic nie wiedział.
— To są jakieś czary! — zawołały dziewice.
— To nie są wcale czary — rzekł stojący na uboczu uczony człowiek, który przyglądał się całej tej hecy z uśmiechem. — Obaj są zwycięzcami.