— Jakże to może być? W jaki sposób?

— W dowcipny sposób. Są to przebiegli chłopcy: jest ich dwóch, choć wyglądają jak jeden. Zdarzają się czasem takie podobne istoty. Toteż jeden biegł na początku, a drugi ukrył się gdzieś na końcu i w odpowiedniej chwili pierwszy znikł, a drugi się pokazał. Mądre są to szpaki!

— Oddaj nagrodę! — ryknął hrabia. — Dawać ich tutaj!

Kiedy ich chwycono, aby powlec do hrabiego, wypadł z tłumu zażywny człowiek, rycząc:

— Moja kiełbasa! Ach, złoczyńcy, oczajdusze144, rzezimieszki! Oszukali mnie niecnie i podstępnie!

Nikt nie wiedział, co ma oznaczać ten tęskny głos rozpaczający nad kiełbasą, bo wszystkich porywał gniew, że się dali podejść dwom przemyślnym smykom.

— Co z nimi uczynić? — zawołali rycerze.

Hrabia pomyślał i rzekł:

— Każdemu dać po tysiąc dziesięć kijów w pięty, aby więcej nie mogli biegać!

— Ach! Ach! To zbyt wiele! — zapłakały dziewice. — Tysiąc będzie dość.