— Mało będzie! — ryknęli w tłumie. — Tysiąc dziesięć, tysiąc dziesięć, tysiąc dziesięć!
— Chodźcie, robaczki! — rzekł ponuro kat. — Nauczę was uczciwie biegać.
Chłopcy byli bladzi i na pół umarli ze strachu.
Dziewice zakryły oczy, ale wszyscy patrzyli zachłannie.
Ułożono chłopaków na brzuchach, kat zawinął rękawy i zaczął walić na przemian: raz Jacka, raz Placka.
Ryczący duch Patałłacha musiał uczuć wielką pociechę, usłyszawszy wrzask swoich wrogów.
— Ach! Ach! — Mdlały dziewice.
— Nie ma litości! — krzyknął tłum.
Kat wyliczył już siedemdziesiąt siedem plag145, jednak daleko było do tysiąca i dziesięciu.
— Łaski! — błagał Jacek.