— To będę szła sto lat.

— I nie żal ci będzie opuścić ziemię?

— Przecież tu nie ma mojej matki. Gdyby tu była matka, to tu byłoby niebo, ale że jej tu nie ma, więc ja idę do nieba.

— Czy zawsze tam, gdzie jest matka, tam jest niebo?

— Pewnie, że tak.

Chłopcy długo milczeli i patrzyli w las. Jacek westchnął, nie wiedząc czemu... Placek zaś rzekł niespodzianie:

— Jak ci na imię?

— Marysia.

— Czy jesteś głodna, Marysiu?

— Od wczoraj nic nie jadłam. Gdybym widziała, to może bym narwała jagód, ale nic nie widzę.