— Tak, my jesteśmy bracia, Jacek i Placek. Czemu o to pytasz?

— Bo muszę powiedzieć o was mojej matce. Czy mi pozwolicie? Bardzo was o coś poproszę.

— Czy chcesz jeszcze poziomek?

— Nie, nie o to proszę. Chciałabym tylko dotknąć waszych twarzy, bo inaczej nigdy was nie poznam. Zbliżcie się, moi ukochani.

Chłopcy spojrzeli na siebie i zbliżyli się nieśmiało. Na ich nakrapianych twarzach ukazały się rumieńce. Dziewczynka małą rączką miękko dotknęła ich twarzy i gładziła je serdecznym ruchem.

— Musicie być bardzo podobni — rzekła.

— O, tak! — zawołali chłopcy.

— I śliczni... — dodała dziewczynka.

— Tak mówią — bąknął Jacek.

— Ale nie wszyscy — mruknął Placek.