— Idzie do matki... — szepnął wreszcie Jacek jak gdyby sam do siebie.
— Oby ją znalazła! — powiedział cichutko Placek.
Kiedy dziewczyna była już daleko, Jacek rzekł nagle:
— Trzeba pobiec za nią!
— Po co?
— Idzie w tę stronę, gdzie my byliśmy niedawno, a tam jest jezioro!
— Tak! — krzyknął Placek. — Biedna dziewczyna...
— Żal ci jej?
— Bardzo mi jej żal!
— Biegnijmy!