— Tak — odrzekł Placek. — Gdyby mi kto o tym opowiadał, tobym nie wierzył, ale widziałem to sam. Czy myślisz, że ona nie wiedziała, że idzie po wodzie?

— Może myślała, że przechodzi przez wilgotną łąkę — mówił Jacek.

— Dziwne, dziwne!

Jacek bardzo się zamyślił i rzekł:

— Wiesz, o czym myślę? Myślę o tym, jak to się dzieje, że tej dziewczynie, co idzie do swojej matki, służą i ludzie, i wilki, i woda, a takim, co uciekli od matki, nie tylko nikt nie pomoże, ale czasem to ich jeszcze nabiją?

— Czy myślisz o nas?

— Wszystko jedno, o kim myślę. Ale dlaczego tak się dzieje?

— Gdybym wiedział, tobym ci powiedział, ale nie wiem.

— A może — mówił Jacek — jest w tym jakieś oszustwo?

— Niby jakie?