— A czemu ty, kiedy w nocy byłeś rybą, ciągle robiłeś wrzask?
— Bo we śnie może być wszystko.
— W takim razie zaśnij jeszcze raz i zjedz we śnie śniadanie.
— A na jawie nie da się nic zjeść?
— Widziałem wczoraj niedaleko stąd leszczyny i wielkie mnóstwo orzechów. Jeśli się one tej nocy nie przyśniły wiewiórkom, to je będzie można zjeść. Patrz, jak się jezioro burzy!
— Mało mnie to obchodzi, co robi głupia woda!
— I mewy strasznie krzyczą!
— Jaka woda, takie mewy!
— Wiesz, Jacek, chodźmy stąd, bo mnie się zdaje, że te wrzaskliwe ptaki dojrzały ciebie i stąd ten cały harmider. Jedna drugiej opowiada o tym, jak chciałeś chodzić po wodzie.
— Uciekajmy! — wrzasnął Jacek, porwawszy się na nogi.