— Zapewne, bo tu mieszka albo król, albo książę.

— Takim to dobrze!

— Myślę sobie! Kiedy się królowi urodzi syn, to go kąpią w ptasim mleku.

— A jeżeli to jest syn księcia?

— Takiego to kąpią albo w krowim mleku, albo w kozim, bo ptasiego mleka jest mało na świecie. Ale spójrz, Placku, jak się tam na murach coś dziwnie błyszczy. Co to może być?

— Stąd dobrze nie widać, ale mi się zdaje, że to wartownik w złotej zbroi.

— Może by tak podejść bliżej?

— Chyba bardzo ostrożnie. Wszędzie nas prześladują, to i tu nas mogą nabić. Ależ to błyszczy, aż razi oczy!

— Zbliżmy się, ale gdyby nas kto zaczął gonić, uciekaj ty w prawo, a ja zwieję w lewo, bo gdybyśmy biegli razem, to nas prędzej złapią.

— Za cóż nas mogą obić?