— Ach, tak! Oddałbym resztę życia za bochenek takiego chleba, który jest szary jak ziemia, a pachnie tak jak niebo...
— Panie — szepnął zdumiony Jacek — a po co oddawać życie? Wszak macie tyle złota...
— Nie wymawiaj tego słowa! — zakrzyknął wielki pan. — Bo cię każę ozłocić i zginiesz marnie!
— Ach, przebaczcie nam, szlachetny hrabio, nie wiedzieliśmy o tym...
— Trzeba, żebyście wiedzieli. Niedługo mogą was dostrzec jedne oczy, a wtedy pozostaniecie tu na zawsze. Szkoda was, więc uciekajcie stąd czym prędzej, bo na tym miejscu ciąży klątwa!
— Wśród tylu bogactw?
— Milcz, głupi chłopcze, bo cię oćwiczę157 tym łańcuchem z żółtego metalu. Uciekajcie stąd, mówię wam... Ale przedtem przyjdziecie do mnie i opowiecie mi w ukryciu o tym, jak się robi chleb...
— Czy go nigdy nie widziałeś, panie?
— Ach, dawno, dawno... Przed wielu, wielu laty... Powiem wam wszystko za to, żeście ze mną mówili o chlebie.
— Ach, powiedz nam, dostojny panie!