— Uciec?
— Tak, natychmiast!
— I zostawić te skarby?
— Przecie je przeklinasz!...
Złoty człowiek pobladł i zaczął jęczeć:
— Precz ode mnie! Do czego wy mnie namawiacie? Zostawić złoto i perły, i drogie kamienie? Nigdy! Nigdy! Nie chcę! Nie chcę! Och, ja nieszczęśliwy!... O, moje złoto, o, błyszczące perły, o, lśniące diamenty! Za nic nie odejdę, za nic stąd nie odejdę!
Zaczął płakać tak rzewnie, że chłopców ogarnęło zdumienie.
Jacek pokazał niewidocznie palcem na czoło, co miało oznaczać, że złoty człowiek na myśl o utracie złota wpadł w obłęd i za cenę życia nie odszedłby od swoich skarbów. Przestali go więc namawiać do ucieczki, kiedy się zaś nieco uspokoił, Jacek rzekł cichutko:
— Zostańcie, panie, ale my odejdziemy z tego strasznego miejsca.
— Odejdźcie natychmiast!