— To bardzo piękny taniec! — rzekł Jacek.

— Kiedy go tańczymy, drżą ryby całego świata — rzekł Pelikan. — Ale teraz czas w drogę.

— Tak — rzekł Jacek. — Tylko jest jedna trudność...

— Nie zakrwawiaj nam serca! — krzyknął pelikan. — Więc nie ma tam ryb?

— Ryby są, ale jak my się tam dostaniemy?

— Przez powietrze.

— Wy, oczywiście, przez powietrze, ale my musielibyśmy iść piechotą. Wprawdzie wy też chodzić umiecie doskonale...

— Twoje twierdzenie jest szlachetne, bo i w tym względzie opinia powszechna jest przeciwko nam. Ale nie lubimy podróży pieszo.

— Sprawa jest ciężka — rzekł Jacek. — Wy szybko polecicie, my będziemy powoli wędrować, więc stracimy się nawzajem z oczu.

— To nie może być! — krzyknął pelikan.