Z przestrachem spojrzeli na ogromne jezioro, na którym szalały w żarłocznym napadzie dwa pelikany, spojrzeli z ciekawością na siebie, po czym rozejrzeli się dookoła. Ujrzawszy młodego człowieka, co zziajany ocierał sobie dłonią perlisty pot z czoła, zrozumieli, że jest to ich wybawca.
Uśmiechnął się do nich i rzekł:
— Ale miałem z wami robotę!
Chłopcy widzieli po poruszeniu warg, że coś do nich mówi ten człowiek, ale nic nie słyszeli.
— Czy mówisz do nas? — zapytał Jacek.
— Mówię, że wróciliście z daleka i że ciężką miałem z wami robotę.
— Placek, czy ty słyszysz? — zapytał Jacek.
Placek przyłożył zwiniętą dłoń do ucha i rzekł:
— Czy mówiłeś co do mnie?
Na to Jacek: