— Zbliżcie się do mnie, moje dzieci.

Usadowiła ich przy sobie, objęła ramionami i mówiła cichym głosem:

— Cudem uszliście śmierci, podziękujcie za to gorąco Bogu. Nie wiem, kto jesteście, skąd wędrujecie i dokąd. Widzę tylko, że jesteście dzieci i że jesteście same, a wasza matka pewnie jest daleko. Może idziecie do niej? W tej chwili jej serce jest już spokojne, ale wierzcie mi, że w owej chwili, kiedy się woda nad wami zamknęła, jej serce zmartwiało i przestało uderzać. Czy słyszysz, maleńki, który głową dotykasz mojego serca, jak ono bije? To ze szczęścia, że mój syn jest przy mnie, dzielny i szlachetny. Tak samo biłoby radośnie serce waszej matki, gdybyście byli przy niej... Nie wiem, dlaczego jesteście tak daleko od niej, w tym dzikim pustkowiu, ale mówię wam, że przyjdzie taka chwila, kiedy wam jej tak zabraknie, jak wam niedawno brakło powietrza. Płaczesz, moje dziecko? I ty też płaczesz, drogi chłopcze? To dobrze, to dobrze!

Objęła ich silniej, dając swemu synowi znaki oczyma, aby nic nie mówił. Usiadł więc opodal w słońcu, susząc odzienie, a chłopcy łkali cichutko, coraz ciszej. Dobra kobieta spojrzała na nich po chwili i uśmiechnęła się, bo spali, wyczerpani przygodą i wzruszeniem.

Zbudził ich wielki wrzask; to pelikany, żerujące niedaleko brzegu, schwytały oba tę samą rybę i teraz każdy ciągnął ją w swoją stronę, drąc się wniebogłosy, że mu się dzieje krzywda.

Chłopcy, pojąwszy, że usnęli w objęciach tej kobiety, zawstydzili się, a nie umiejąc znaleźć słów miękkich i serdecznych, starali się prosić ją o przebaczenie uśmiechem. Ponieważ i w tym także nie posiadali zbytniej wprawy, więc uśmiechając się wdzięcznie wedle własnego przekonania, mieli takie miny, jak gdyby gryźli kwaśne jabłko.

— Spaliście smacznie — rzekła kobieta — ale pewnie jesteście głodni. Niestety, niczym was nie możemy nakarmić. Synu mój! — zawołała. — Zbliż się do nas.

Kiedy szybko się zjawił z miłym uśmiechem na twarzy, powiedziała:

— Czy będziemy dzisiaj jedli cokolwiek, biedacy?

— Nie wiem, droga matko — odrzekł syn. — Niech ci dobrzy chłopcy ostaną z tobą, a ja pójdę w las na poszukiwania.