— Ona nas wcale nie prowadzi, tylko zwyczajnie zabłąkała się i teraz wraca do zagrody.

— Ej, czy to tylko zwyczajna koza?

— Ma wyłupiaste ślepia i taki śmieszny pysk jak każda koza.

W tej chwili koza, usłyszawszy to, przystanęła w biegu, nasrożyła się i jednym skokiem zbliżywszy się do Placka, wyrżnęła go łbem w brzuch, tak że się Placek wykopyrtnął.

— Przeklęta kozo! — krzyknął, powstając.

Jacek zaczął podskakiwać ze śmiechu.

— Jest to — zawołał — najmędrsza koza na świecie i najprzystojniejsza ze wszystkich, jakie widziałem w życiu.

Koza fiknęła z radości i spojrzała na Jacka wdzięcznym wzrokiem.

— To jest obłąkana koza! — krzyczał Placek.

Koza znowu przystanęła i pochyliła głowę do uderzenia.