— Jak, jak?

— Widzisz tę płachtę?

— Widzę, mów prędzej!

— Widziałeś, jak wiatr porwał jego żonę?

— Widziałem... Więc co? Więc co?

— My też już jesteśmy jak cienie... Gdybyśmy nie trzymali się tego głazu, wiatr by nas cisnął w dół...

— Tak... tak... ale by nas zabił...

— Nie zabije nas... Słuchaj! Noc się zbliża... Potwór niedługo zaśnie, a nas zamknie tu, w wieży. Spojrzyj, gdzie on jest?

Placek wyjrzał przez zręby i rzekł:

— Obił ciotkę, bo bardzo krzyczała z żałości, i poszedł do szopy.