— Z żalu za straconą młodością — rzekł Jacek.
— Czy młodość jest takim skarbem?
— Widać, że tak jest i że wiedzą o tym ci, co ją utracili bez pożytku.
— Jakie to szczęście, że my jesteśmy młodzi!
Mówiąc to, Placek zbliżył się do wielkiego zwierciadła, zdjął z niego czarodziejską płachtę i długo patrzył.
— Nie poznaję siebie, Jacku! — rzekł zdumiony.
Jacek spojrzał i też patrzył długo.
— Tak — powiedział cicho — nie widzieliśmy się wiele lat. Byliśmy mali, teraz wyrośliśmy ogromnie. Zawsze byliśmy wygłodzeni, ale teraz wyglądamy jak dwa cienie. Widziałem wiele razy w wodzie odbicie mojej twarzy, ale dzisiaj...
— Czy dzisiaj jest inna?
— Zdaje mi się, że jest inna...