— A czemu psy go tak nie lubią?

— Pewnie dlatego, że im nie daje spać i wyprawia gębą dziwne miny.

— Strasznie to jest śmieszna istota. A dlaczego czasem to go wcale nie ma?

— Może odpoczywa i gdzieś śpi w wodzie. Czy ty myślisz, że to przyjemna robota łazić tak bez przystanku po całym niebie w nocy i do tego samemu?

— Gdybyśmy byli księżycami, toby nas było dwóch, byłoby jaśniej.

— Pewnie, ale psy wyłyby dwa razy głośniej.

— To byłoby śmieszne! My mamy doskonałe gęby na księżyc. Patrz, jak on się śmieje!

— On się zawsze śmieje, zresztą tu nie ma żadnego psa, więc mu wesoło. Ależ się świeci! Z czego też on jest zrobiony?

— Ja myślę, że ze złota.

— Ze złota? Czekaj no, Placku... Tak, tak... To, cośmy widzieli w zamku złotych ludzi, miało tę samą żółtą barwę, jaką ma on, a to było złoto. A, tak, tak!... Że mi też to nigdy nie przyszło do głowy!