— Przed siebie! Gorzej niż tu to i w piekle być nie może.

— Doskonale, ale co będziemy jedli?

— Na początek zabierzemy matce ten bochenek chleba, a jak zajdziemy daleko, to coś znajdziemy. Nauczyciel mówił, że świat jest bardzo wielki i że są na nim miasta większe od Zapiecka.

— Czy to możliwe?

— Pewnie to prawda, bo on nigdy nie kłamał. Nie wiem dlaczego, ale nie kłamał, może dlatego, że nie umiał. Gdyby się u nas uczył, toby umiał, ale nie chciał.

— Więc uciekajmy! A matkę zostawimy?

— A cóż z nią zrobisz? Na plecach ją będziesz niósł? Zabierajmy chleb i w nogi!

— Zostawimy jej wodę. Nie martw się tym, bo tak będzie po nas płakała, że nawet nie zauważy, że zabraliśmy chleb. Tak nas kocha, że jej będzie tylko nas żal.

— Za co ona nas tak kocha?

— Czy ja wiem? Starzy ludzie tacy są dziwni, że nigdy nie wiadomo, co w nich siedzi. Może dlatego nas tak kocha, że jesteśmy bardzo piękni. Więc dajemy nogę, Placek?