— Sława? Aby wam to wyjaśnić, to wam tylko powiem, że o tym zdarzeniu wczorajszym ludzie będą śpiewali pieśni, a poeci będą pisali wiersze.

Wtem Łapiduch, zbójca gadający wierszami, zakrzyknął:

— Klnę się na nóż i buławę, że zyskasz niezmierną sławę.

— Tak — wołał herszt — wielcy poeci o tym pisać będą!211

— Sława jeść nam nie da! — zakrzyknęli zbójcy. — Oddaj nam skarby!

— Uspokójcie się! — wołał herszt. — Chcąc zachować dzieciom ojca, pozwoliłem mu ujść z życiem i majątkiem. Na co nam brać na sumienie łzy sieroce? Za to jednak wymyśliłem taką wyprawę, na której zyskamy stokroć więcej.

— Słuchajcie! Słuchajcie! — zawołali zbójcy.

Wtem z okropnym krzykiem porwał się miły zbójca Kartofel i z zamkniętymi oczyma zaczął uciekać w las. Schwytali go towarzysze, pytając:

— Zbudź się, co ci się stało?

— Ha! Gdzie ja jestem? Ach, więc mi się tylko śniło, że mnie wieszają...