— Niech czym prędzej ten umyka, kto zobaczy czarownika — mruknął Łapiduch.

— Zabijemy go! — ryknęli zbójcy.

Jacek spojrzał wymownie na Placka.

— Teraz prześpimy się — mówił herszt. — Jutro do dnia wyruszymy w drogę.

— Kapitanie! — huknął Robaczek. — Nie chcemy spać, chcemy ruszyć natychmiast!

— Czy zapomnieliście już o kupcu, którego puściłem wolno?

— Mądrze to uczyniłeś, wielki kapitanie! — krzyknęli zbójcy.

— Trzeba na to byle głupca, by pod miastem zarżnąć kupca! — wygłosił wierszowaną sentencję miły zbójca Łapiduch.

— Chcecie tedy ruszać natychmiast?

— W tej godzinie! — odkrzyknęli. — Po co odkładać na później?