— Dobrze czyni ten, co słucha pięknych wierszy Łapiducha! — wygłosił własną pochwałę poeta.
— Wiesz więc o tym, że masz pilnować naszego dobytku i żywić konie, których nie weźmiemy z sobą.
— Kapitanie, a cóż będzie ze mną? — zapytał Nieborak. — Wszak za tydzień...
— Wiem, o czym mówisz, bądź cierpliwy, bo niedługo wrócimy. Dotrzymam słowa — dodał herszt cicho.
Nieborak pochylił smutno głowę, potem zapytał:
— A co mam uczynić z piegowatymi jeńcami?
— Puść wolno tych mizeraków212 — szepnął kapitan, a głośno dodał: — Możesz ich zabić, gdyby chcieli uciekać. Ponieważ wybieramy się w długą drogę, będziesz miał wiele czasu, aby ich wziąć na spytki213. Wybadaj ich, co wrzucili do wody. Gdyby nie chcieli wydać sekretu, wyrwij im najpierw wszystkie zęby, potem wbij im drzazgi za paznokcie, potem każ im połykać węgle.
— To nie jest żadna kara, tylko przyjemność — rzekł Goliat.
— Milcz, zbóju Goliacie, nie każdy może zjadać ogień tak jak ty!
— Jeden zjada bardzo pięknie, z czego drugi zaraz pęknie! — zauważył Łapiduch.