— Sensu wprawdzie nie ma, ale jest do rymu, a to się często zdarza — odrzekł Łapiduch.
Zmitrężyli214 godzinę, nie mogąc dobudzić Kartofla; kiedy go posadzono na koniu, natychmiast zasnął tak mocno, że koń począł ziewać i szedł sennie.
Herszt dosiadł czarnego rumaka, a Robaczek, choć miał pod sobą konisko olbrzymiej miary, jednak wlókł nogami po ziemi.
— Dryblas konia męczy po to, aby jadąc, iść piechotą! — mówił zgorszony Łapiduch.
— Pilnuj ich dobrze, Nieboraku! — krzyknął herszt. — Choć sam jesteś kiepskim zbójcą, ale otrzymasz część łupu.
— Bardzo z tego nie utyje, komu stryczkiem ścisną szyję! — westchnął rzewnie Łapiduch.
— W konie! — krzyknął kapitan.
— Wcale mi to nie jest miło, że mój rumak jest kobyłą! — zdążył jeszcze powiedzieć rymujący rzezimieszek.
Ziemia zadudniła pod kopytami i po chwili zbójcy wsiąkli w noc.
Zbójca Nieborak i chłopcy długo nasłuchiwali tętentu; ogień gorzał jeszcze jasno, pomimo tego, że Goliat zjadł połowę węgli.