— A jakże wy możecie wiedzieć o tym?

— Panie zbójco — rzekł Jacek — jesteś dobry dla nas, więc ci wszystko opowiemy.

— Gadajcie!

— Przed wielu, wielu laty — mówił smutno Jacek — uciekliśmy od naszej matki...

Zbójca porwał się z pnia, na którym siedział.

— Dlaczegoście to uczynili? — zapytał drżącym z gniewu głosem.

— Z głupoty! — rzekł Jacek i skłonił głowę na piersi.

Zbójca patrzył na nich, kręcił głową i tłumił w sobie gniew. Wreszcie rzekł:

— Powinienem was zabić albo związanych wrzucić w to ognisko. Straszna się wam należy kara!

— Panie — rzekł cichym głosem Placek — myśmy już wiele, wiele wycierpieli...