Im bardziej zbliżali się do rzeki, tym więcej zaczęli czuć jakąś dziwną woń. Konie stały się niespokojne, a jeźdźcy zatykali nosy.
— Co to może być? — zapytał Nieborak.
— Okropnie to pachnie — rzekł Jacek.
— Ja myślę, że gdzieś w pobliżu leży albo zdechły zając, albo jakaś większa zwierzyna.
— Patrzcie, tam jest most!
— Stamtąd właśnie wiatr przynosi tę woń...
Jacek zaczął się kręcić na siodle, schwycił wiatr w nozdrza i rzekł z największym podziwem:
— Ja znam ten zapach!
— I mnie się coś majaczy — mówił Placek, na próżno starając się sobie coś przypomnieć.
Zbliżyli się do mostu, gdzie u przyczółka221 stał domek człowieka pobierającego myto222.