— Jak to się stało, szlachetny hrabio — pytał Jacek — że potężny namiestnik został dozorcą mostu?
— Rząd się zmienił — odrzekł melancholijnie hrabia Mortadella.
Nieborak przysłuchiwał się tej rozmowie z wesołym zdumieniem.
— Rad bym jednak — rzekł hrabia, pilnie im się przypatrując — dowiedzieć się, z kim mam szczęście i honor wspominania dawnych czasów?
— Nie poznajesz nas, przystojny hrabio?
Mortadella przyjrzał się im bacznie i mówił jakby do siebie:
— Gdyby nie te książęce stroje i te rumaki, mógłbym mniemać... Ależ tak! Takich twarzy nie zapomni nikt, kto je widział choćby raz w życiu... Ach! Ach! To wy jesteście owi nieporównani szybkobiegacze, którym kazałem dać...
Przerwał zawstydzony, a Jacek na to:
— Dokończ teraz, wspaniały hrabio, bo wtedy nie dokończyłeś.
— Czy pragniecie zemsty? — zapytał hrabia z drżeniem, spojrzawszy na ich miecze.