— I mnie się tak widzi — zaśmiał się chłop.
— Macie tu dukata, dzielny człowieku — rzekł Placek.
— Przyda się — uśmiechnął się chłop — dużo to jest pieniędzy!
— A cóż z nimi zrobicie?
— Jak to co? Dokupię ziemi.
— A macie już żonę?
— Jeszcze nie, bo ziemi mam za mało, ale już miałem gospodynię. Dobra to była kobieta, bo mało jadła, ale taka chuda, że nie zawsze ją było widać.
— A skąd ona była?
— Sam dobrze nie wiem — rzekł chłop. — Gdzieś z daleka wiatr ją przyniósł. Zaczepiła się kiecką o drzewo i narobiła wrzasku, tom ją zdjął. Pilnowała mi za to gospodarstwa, ale nigdy nie chciała powiedzieć, skąd ją przywiało ani kto ona zacz224.
— A modliła się kiedy? — zapytał drżącym głosem Jacek.