Gnali znużone konie, ale ich niepokój biegł szybciej przed nimi.

— Musimy dać koniom wytchnienie w tym brzozowym gaju — rzekł wreszcie Jacek.

Placek spojrzał i krzyknął:

— O Boże!

— Czemu wzywasz Boga?

— Bracie, czy nie poznajesz tego gaju?

Jacek spojrzał we mgłę wspomnień i ujrzał w nich brzozowy lasek, wędrujący za pokrzywdzonym starcem.

— Może nam to Bóg przebaczy — rzekł. — Udajmy się w tę stronę.

Ujrzeli starca, co miał więcej niż sto lat, zbierającego zioła; zsiedli z koni, podeszli ku niemu i skłonili się nisko.

— Staruszku — rzekł ze drżeniem Placek — czy nas pobłogosławisz?