— A jak ty się nazywasz?

— Ja nazywam się Patałłach. Uważajcie! Patałłach, i to przez dwa „ł”. Istnieje młodsza linia Patałachów pisząca się przez jedno „ł”, ale to nie są nawet moi krewni, choć się chętnie do tego przyznają.

— Czy tak sławny jest ród Patałłachów przez dwa „ł”?

Osioł przymknął oczy i ryknął przeraźliwie.

— Czego ryczysz, zamiast odpowiedzieć? — zapytał Jacek.

— Najpierw musiałem ryknąć z zachwytu nad tym sławnym rodem. A po raz drugi ryknąłem ze zdumienia, że wy nie wiecie o jego wspaniałości. Dowiedzcie się przeto, że jestem osłem-mędrcem. Niezmierna mądrość mego rodu stąd pochodzi, że ze skóry mojego prapradziada zrobiono pergamin, na którym napisano najmędrszą książkę świata: O sposobie doskonałego gotowania bobu, a ze skóry mego pradziada i dziada zrobiono grzbiety przy oprawie książek. Jak z tego widzicie, miałem w rodzinie samych filozofów.

— Czy ojciec twój także był wielkim uczonym?

Osioł opuścił oboje uszu ku ziemi i ryknął smutno:

— Nikomu bym o tym nie powiedział — rzekł — ale ludziom mądrym opowiem, choć z wielką żałością. Ojca mojego, który był melancholicznego82 usposobienia, spotkała wielka zniewaga. Od czasu jak wynaleziono papier, nikt już nie chce pisać mądrych rzeczy na oślej skórze, toteż z mojego znakomitego ojca zrobiono kiełbasy, a z jego bielszej niż śnieg skóry zrobiono zwyczajny wór na wodę. Czy to nie wstyd?

— Straszne to jest zdarzenie! — rzekł Placek. — Ale co będzie z tobą?